|
„Trzymaj formę Rodzinko” – to piękne hasło tegorocznego pikniku, który odbył się w Zelczynie 23 czerwca br., można odczytać następująco: Rodzinko! Uprawiaj sport, dbaj o swe zdrowie fizyczne, lecz nie trać z pola widzenia potrzeb duchowych. Zadbaj o rozwój swych uzdolnień i predyspozycji. Troszcząc się o dobra materialne nie zapominaj o tych wyższych. Pokaż się z jak najlepszej strony – chciej być wzorową rodzinką pod każdym względem. Wygrywaj każdy konkurs piękności i mądrości. Rozsiewaj optymizm dookoła tak, by kwitł w ogródkach wszystkich sąsiadów…
Zapraszając do miłej, wspólnej zabawy, organizatorzy jak zwykle zadbali o to, by impreza miała urozmaicony charakter i była atrakcyjna dla wszystkich. Tradycyjnie piknik poprzedziła msza święta odprawiona przez księdza Krzysztofa, a po jej zakończeniu jako pierwsze, wystąpiły „przedszkolaki-ochodzaki”, czyli zerówkowicze z Ochodzy. „Taniec kwiatów” w wykonaniu takich artystów, których zdobi dosłownie wszystko, także brak mlecznych siekaczy, wywołał w sercach rodziców – to się wie – lawinę czułości i serdecznych wzruszeń. Z kolei to, co przedstawiły przedszkolaki z Zelczyny można, z odrobiną poetyckiej przesady, porównać do ogrodu łagodności, w którym śpiewają kolorowe ptaki, a na klombach tańczą małe różyczki z dzielnymi tulipanami? W programie artystycznym wystąpił kilkukrotnie szkolny chór, a znalazły się w jego repertuarze m.in. utwory: „Skaldów” – Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał; piosenka Urszuli Sipińskiej – Cudownych rodziców mam; wreszcie „Skrzydlate ręce” – piosenka, której treść kojarzy się z pragnieniem mitycznego Ikara lotu ku słońcu…
Dzieci z klas drugich przypomniały swym rodzicom, w występie zatytułowanym „Pląsy z długą brodą”, zabawy z ich dzieciństwa – bo przecież kiedyś, dawno, dawno temu rodzice też byli dziećmi. A bawili się wówczas m.in. w: Jawor, jawor, jaworowi ludzie… potem w My jesteśmy krasnoludki, hop sa sa… - no i, skacząc aż pod sufit, śpiewali La kukaracza, to jest pochodzącą z Meksyku piosenkę o bardzo ruchliwym i wesołym karaluchu.
Chór złożony z dzieci klas drugich i trzecich zaśpiewał piosenkę pt. Mama dobrze wie i Co powie tato? – tę ostatnią z okazji Dnia Ojca, a program zakończyła szalona jazda, czyli taniec „Gamagm style”, do którego zostali zaproszeni wszyscy widzowie.
A potem było: jedzenie pysznych ciast i lodów śmietankowych, malowanie buzi (najwięcej było motyli, chociaż widziałem także pięknego lwa z rozwartą paszczą), zawody w hula-hop (te guziki, których dawniej nie było na kółkach, zostały dodane chyba po to, by wyrabiać sobie mięśnie brzucha?), no i wata cukrowa, dmuchany zamek i statek piracki oraz loteria fantowa. Jak co roku loteria spotyka się z ogromnym zainteresowaniem i nic nie ma w tym dziwnego – nagród jest w bród i nikt nie odchodzi z kwitkiem.
Rzeczą bardzo ważną, o której należy wspomnieć, był pokaz ratownictwa medycznego przygotowany i zaprezentowany przez oddział ratowniczy karetki pogotowia ratunkowego ze Skawiny. Nigdy za dużo takich pokazów resuscytacji i nauki udzielania pomocy w nagłych przypadkach omdleń, zasłabnięć itp.
Myślę, że nasz szkolny pikniku przyniósł każdemu uczestnikowi wiele miłych i pozytywnych wrażeń. Do zobaczenia zatem w przyszłym roku!
Zenon Michalski
|