|
Zaproszenie na otwarcie wystawy zatytułowanej „Walery i Ferdynand Goetlowie w sozologii i literaturze” przyszło od pana Piotr Chrząstowskiego, wnuka Walerego Goetla, pracownika naukowego AGH i doprawdy zupełnie wyjątkowego kustosza rodzinnych pamiątek i dokumentów o niewymiernej wartości.
O Profesorze, patronie naszej szkoły, wiemy dość dużo, natomiast mało o Jego bracie Ferdynandzie, który – okazuje się – był wybitnym literatem, autorem poczytnych książek. Wiele z nich przetrwało próbę czasu i także dziś są znaczącymi pozycjami w polskiej literaturze. Mówiąc o tej niezwykle ciekawej i wybitnej postaci, przytacza się m.in. ten fragment jego życiorysu, który dotyczy wojny. Ferdynand Goetel w roku 1943 brał udział w badaniu grobów katyńskich. Na skutek tego stał się dla nowej, powojennej władzy w Polsce niewygodnym świadkiem zbrodni ludobójstwa, dokonanej na polskich oficerach przez NKWD (Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych) – zbrodniczy organ władzy ZSRR. Zmuszony był więc opuścić Polskę na zawsze. Umarł na obczyźnie i dopiero 43 lata później jego prochy zostały sprowadzone do kraju i pochowane na Cmentarzu Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem.
Nasza dwunastoosobowa delegacja, złożona z dziesięciorga uczniów i dwojga opiekunów, najpierw udała się na Cmentarz Rakowicki, tam, gdzie w Alei Zasłużonych znajduje się grób naszego Patrona. W atmosferze powagi, w imieniu całej społeczności szkolnej, złożyliśmy wieniec i zapaliliśmy znicz. Dopiero potem udaliśmy się do Biblioteki Głównej AGH. Wystawę, w której uroczystym otwarciu mieliśmy uczestniczyć, zorganizowano na I piętrze okazałego gmachu. Na parterze uwagę naszą zwróciło m.in. wyposażenie biblioteki w stanowiska komputerowe, umożliwiające korzystanie ze źródeł elektronicznych, a także e-katalogi i Strefa Wolnego Dostępu, z której mogą korzystać wszyscy odwiedzający ten gmach. Trzeba dodać, że biblioteka ta, pod względem wielkości zbiorów, jest drugą po słynnej Jagiellonce.
W hallu pierwszego piętra zgromadziło się szacowne grono profesorów, wykładowców, pracowników naukowych uczelni z rektorem na czele, profesorem Tadeuszem Słomką. Moment oficjalnego otwarcia wystawy poprzedziło wystąpienie dyrektora biblioteki pani Ewy Dobrzyńskiej-Lankosz, a później barwna gawęda Piotra Chrząstowskiego o niezwykłych braciach Goetlach, którzy wywodzili się z małej i biednej wówczas Suchej Beskidzkiej, a wspięli się na szczyty naukowych, społecznych i artystycznych dokonań, stając się jednymi z najwybitniejszych postaci w historii XX-wiecznej Polski.
Nasza obecność została oczywiście od razu zauważona, pan rektor przywitał się z nami osobiście, rozmawialiśmy też z panią Ewą Szaflarską z Oddziału Informacji Naukowej, który to zespół, współpracując z Piotrem Chrząstowskim, przygotował wystawę. Z panem Piotrem wymieniliśmy się prezentami, przy czym nasz był skromniutki acz serdeczny – dwa numery „Pisemka”(2/5 i 1/6) spośród siedmiu, które ukazały się na platformie Junior Media (nagrodzone w konkursie na najlepszą gazetkę elektroniczną), zawierające relacje z niezapomnianych spotkań z wnukami Profesora. Pan Piotr natomiast podarował szkole 9 fotogramów w formacie A2 tj. 420 mmx 594 mm. Te czarno-białe dzieła sztuki fotograficznej mówią o człowieku chyba wszystko, co najważniejsze. Na jednym z nich w przepisowym mundurku Walery jako uczeń Gimnazjum Nowodworskiego (rok 1906), na innym rodzina – Pani Maria Skłodowska-Goetel, Walery Goetel i ich córka Wanda na szlaku w Tatrach, na kolejnym młody uczony podczas wycieczki konnej w górach Kaukazu, jeszcze inny ukazuje wybitny talent plastyczny żony Profesora. Są także dwie szczególne fotografie. Ta z początku ostatniej dekady XIX wieku (zapewne jedna z najstarszych) i ta późna z roku 1958. Na pierwszej z nich dwoje małych dzieci; siedzący na bambusowym krzesełku Ferdynand i stojący obok niego, starszy o rok, Walery. Obaj chłopcy mają na sobie dziewczyńskie sukieneczki, zgodnie z ówczesną modą dziecięcą, a ubranko Walerego zdobi ponadto szeroki kołnierzyk i wielka mucha-kokarda. Ta druga fotografia przedstawia Profesora ze swymi wnukami – Piotrem i Jadwigą. Mała Jadzia siedzi na kolanach ukochanego dziadka i trzyma w ręku lalkę, Piotruś zaś stoi obok, z prawej strony. Fotogramy są ujmujące, emanuje z nich niezwykły urok.
W ogóle wystawa bardzo nam się podobała, więc wpisaliśmy się do Księgi Pamiątkowej tak: „Dziękujemy za piękną wystawę. Dzieci ze Szkoły Podstawowej im. Walerego Goetla w Zelczynie” – i złożyliśmy podpisy, najładniej jak się dało.
A potem udaliśmy się do Gmachu Głównego przy Alei Adama Mickiewicza, żeby obejrzeć stałą ekspozycję fantastycznych okazów geologicznych. Prócz tych eksponatów są tam jeszcze m.in. dwa okazy paleontologiczne w postaci dinozaurów – oczywiście nieżywych. Z nimi też zrobiliśmy sobie pamiątkową fotkę.
W ogóle było super!
Zenon Michalski
|