|
|
Oficjalne otwarcie sali gimnastycznej w Szkole Podstawowej w Zelczynie miało miejsce 15 września 2005 roku. Na tę uroczystą chwilę zostali zaproszeni m.in. Małopolski Kurator Oświaty pani Elżbieta Lęcznarowicz, starosta pan Jacek Krupa, Burmistrz Miasta i Gminy Skawina pan Adam Najder oraz radni powiatu krakowskiego, radni Rady Miejskiej w Skawinie, kierownicy i pracownicy wydziałów UMiG w Skawinie, dyrektorzy szkół, przedstawiciele Podkrakowskiej Izby Gospodarczej i Skawińskiego Stowarzyszenia Przedsiębiorczości oraz byli pracownicy szkoły.
Uroczystość rozpoczęła się mszą świętą, którą odprawił proboszcz tutejszej parafii ksiądz Zdzisław Budek wraz z zaproszonym na tę okazję księdzem Pawłem Łukaszką, byłym reprezentantem narodowej drużyny w hokeju na lodzie. Wygłosił on interesujące kazanie, w którym dominowało echo osobistych wspomnień z czasów sportowej aktywności. Celebrację religijną zakończyło poświęcenie sali, po czym nastąpiło ceremonialne wręczenie przez pana burmistrza Adama Najdera dyrektorowi szkoły panu Pawłowi Kolasie i przewodniczącej Szkolnej Rady Rodziców pani Jadwidze Tęczar symbolicznego klucza do tego wspaniałego obiektu. Następnie kolejno przemawiali: Jacek Krupa - starosta powiatowy, Małopolski Kurator Oświaty pani Elżbieta Lęcznarowicz, a także dyrektor Gimnazjum Nr 1 w Skawinie pani Lidia Pycińska. Na zakończenie głos zabrał gospodarz tego miejsca tzn. dyrektor szkoły, m.in. dziękując wszystkim tym, którzy przyczynili się do powstania tego obiektu. W wystąpieniach dało się zauważyć kilka wspólnych elementów. Wyrażano zadowolenie z realizacji tak ambitnego projektu, podkreślano wysoką jakość wykonanych prac oraz nowoczesne wyposażenie sali. Podkreślano także rangę sportu i ćwiczeń fizycznych w procesie wychowania młodego pokolenia. Zwracano uwagę na oczywistą zależność tych dwóch wzajemnie uzupełniających się sfer. Kształtowanie osobowości, a więc także postrzeganie i rozumienie świata, w dużej mierze zależy od harmonijnego rozwoju fizycznego.
Po oficjalnych wystąpieniach przyszła pora na część artystyczną z udziałem uczniów. Był to prawdziwy popis ich wielorakich umiejętności. Najpierw krasnale podziwiały ogrom sportowej sali, potem doń majestatycznie wkroczyła ekipa olimpijska złożona z akrobatów, koszykarzy, drużyn gimnastycznych, a także zespołów tanecznych. Olimpijski korowód zamykał złożony z kilkunastu postaci... wawelski smok. Była też przewidziana w programie inna niespodzianka - krótki wystąp kabaretowy jednego z uczniów w roli zatroskanej o czystość i porządek pani woźnej.
Występom towarzyszyły wielkie emocje od spontanicznych wybuchów wesołości po prawdziwe wzruszenie. Nikt nie pozostał obojętny wobec stojących na wysokim poziomie pokazów artystycznych i sportowych. Trudno jest więc wyróżniać kogokolwiek wszyscy mali artyści zasłużyli na gromkie brawa.
Osobną uwagę należy poświęcić chórowi szkolnemu, który prowadzi od niedawna nauczycielka muzyki. Towarzyszył on, prezentując się nienagannie, od początku do samego końca wszystkim punktom uroczystości, stanowiąc ich istotny element.
Na koniec wypada podkreślić zaangażowanie wszystkich nauczycieli szkoły w przygotowanie tej imprezy. Były więc specjalnie szyte na tę okoliczność kostiumy teatralne, powstała odpowiednia dekoracja, stworzono oryginalne układy choreograficzne, napisano teksty, wykonano szereg innych, koniecznych prac. Jednym słowem wszystko wypadło na medal może nawet złoty!?
A w niedzielę odbył się piknik rodzinny, który pozostawił po sobie równie miłe wspomnienia. Organizowały go Rada Sołecka i Rada Rodziców. Dopisało wszystko: pora roku, pogoda, wyobraźnia organizatorów, dobry humor i samopoczucie gości. Przybyły całe rodziny i to z wielu stron, m.in. z Krzęcina, Facimiecha, Sosnowic i oczywiście z Ochodzy oraz Zelczyny.
Dla najmłodszego pokolenia był nadmuchiwany zamek-zjeżdżalnia, karuzela z malowanymi „w trzy ogniste farbki” rumakami oraz akumulatorowe samochodziki. Dla nieco starszego pokolenia, to znaczy rodziców i dziadków, były „dechy” do tańczenia, niezła kapela grająca przebojową nutę, rozmaite, pyszne dania z grilla, a także spory wybór napojów ciepłych i chłodnych.
Była też loteria, której każdy los wygrywał. Nie było więc nikogo, kto by wychodził spod kolorowego parasola, pod którym kryły się cenne nagrody, z nosem spuszczonym na kwintę. Każdy się uśmiechał do swej wygranej.
Nad bezpieczeństwem zgromadzonego tłumu, a także osobistym mieniem bawiących się czuwała niezwykle skutecznie, a przy tym dyskretnie, Miejska Straż oraz policja. Najwytrwalsi opuszczali to wesołe, kolorowe i bezpieczne miejsce o trzeciej nad ranem. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że takiej fantastycznej imprezy jeszcze w Zelczynie nie było. A więc do zobaczenia na następnym rodzinnym pikniku!
Zenon Michalski
|